Tematy
Numeru
10 (luty) 2006

W ZWIĄZKU

Nowe władze Klub Kosmetyczek

TARGI, WYSTAWY

Kobieta piekna i waleczna Mistrzowskie paznokcie

STRESZCZENIA WYKŁADÓW

Makijaz nastolatki Nastolatka u kosmetyczki

TEMAT SEZONU

Proof... not promises Te szalone lata 20 Matrioszki i wampy Nowy sezon - nowe
trendy w paznokciach

INSPIRACJE

Szarość, papierosy i kolor

MAKIJAŻ

Błysk czy transparencja?

ZDROWIE I URODA

Uroda spod skalpela Eliksir wiecznej młodości Wszystko o kolagenie

Szarość, papierosy i kolor

Jestem malarką, dlatego świat widzę przede wszystkim w kolorach. Kształt, linia, konstrukcja, szybkość, nie mają dla mnie takiego znaczenia, jak kolor. Dlatego jeśli pytają mnie, jaki mam samochód, odpowiadam - czarny. Jak było na wakacjach? Różowo.

Nawet kiedy spotykam mężczyznę, który wydaje się być na pierwszy rzut oka interesujący, przede wszystkim sprawdzam i analizuje kolor jego cery i koszuli, a potem resztę "barw" - czyli maniery, poczucie humoru. Odbieram w tej sposób ludzi, pejzaże, przedmioty. Na przykład po powrocie znad morza dostrzegam wiszący w powietrzu smog wielkiego miasta. W spalinach nawet neony są bez koloru, bo wszystko przykrywa welon szarej mgły, ten filtr nałożony na światło słoneczne. Palacze papierosów otaczają się takim welonem na co dzień. Podobno ci, którzy palą, nie chcą czegoś widzieć w swoim życiu, jakiegoś smutku, jakiejś prawdy, zbyt bolesnej, żeby ją tak czarno na białym zobaczyć. Więc zanurzają się w smugach błękitnoszarego dymu, odgradzając się od rzeczywistości. Niestety, ta zasłona dymna osadza się na ich włosach, zębach, twarzach. Naturalne kolory w przydymionej wersji przestają świecić. Błyszczeć i cieszyć oczy. Szary człowiek - tak mówimy o kimś, kto nie zwraca na siebie uwagi, kto się nie liczy, nie jest ważny, nikogo nie zachwyca. Szarość to pomieszanie czerni i bieli, a przecież czerń to całkowity brak kolorów, a biel ? suma wszystkich. Po zmieszaniu braku koloru i wszystkich kolorów powstaje kolorystyczny zakalec. Nie oznacza to wcale, że nie noszę pięknych, szarych swetrów, nie maluję na swoich obrazach szarych płaszczyzn  i nie lubię pić herbaty o szarej godzinie zmierzchu. Szarość to piękny kolor, ale nie wtedy, kiedy powstaje na skutek zniszczenia. Szary kamień na plaży świeci blaskiem, ale szara, biała bluzka, którą przez przypadek wyprała się w pralce z czarnymi pończochami, już nie jest taka ładna.
Wracając do zadymionych palaczy - dlaczego tracą urodę? Wszyscy wiedzą, że żółte zęby są brzydsze od białych, matowe włosy z początkami łuszczycy skóry głowy od włosów błyszczących, ziemista cera, od różowej, zdrowej. Pomijam już chmurę zapachu starej popielniczki Ale to nie wszystko. Jest jeszcze coś, z czego nie zdają sobie sprawy. Palacze, nakładając tytoniowy filtr na swoje kolory nie pozwalają im na współgranie, czyli wzajemne wpływy. To tak, jak nałożenie tłumika na instrument. Słyszymy, że gra melodię, ale nie słychać go w orkiestrze, chyba że pozostałe instrumenty będą również stłumione, ale wtedy muzyka będzie cicha i nieefektowna. Na przykład, jeżeli osoba paląca założy na siebie błękitny szalik, jego błękit nie pojawi się w blasku oczu, nie podkreśli koloru cery, co najwyżej będzie harmonizować z rękawiczkami czy torebką. Słowem - palenie, poza oczywistymi negatywnymi skutkami dla zdrowia, ma jeszcze zdolność odbierania koloru, który przynajmniej dla mnie jest zasadniczym elementem urody człowieka. Kolorowe stroje, wykwintne makijaże, blask reflektorów, mogą oszukać na chwilę oczy widzów, o czym doskonale wiedzą ci, którzy znają osobiście gwiazdy scen i ekranu. Na co dzień gwiazdy te nie są takie barwne. Wyglądają tak jak my wszyscy, a ich wizualny blask jest efektem wiedzy i talentu specjalistów od światła makijażu. Zwyczajni śmiertelnicy, czyli ludzie szarzy, nie mają możliwości skorzystania z profesjonalnej pomocy w ratowaniu swojego koloru. Jeżeli jeszcze do tego palą papierosy, to stają się coraz bardziej niewidoczni.
Mam nadzieję, że z wiosną wszyscy przestaną palić, odwiedzą dobrego wizażystę, który pomoże im dobrać makijaż, i zaczną ubierać się bardziej kolorowo, nie w zimowe, sinobure stroje. A wtedy moje oko malarki odpocznie, ciesząc się kolorem nie tylko przyrody, ale również otaczających mnie ludzi, kolorem, który tak naprawdę jest jaskrawym świadectwem zdrowia oraz dowodem na doskonałą harmonię duszy i ciała.

Tekst i collage:
Katarzyna Lengren

KOSMETYKA PROFESIONALNA 10/2006

projekt i wykonanie: studioimpuls & zendesign